piątek, 7 lipca 2017

Drugi semestr na zootechnice

      Sesja, sesja i po sesji :) Zaczęłam w końcu wakacje i mam czas, żeby do Was napisać, bo znowu strasznie zaniedbałam prowadzenie bloga. Niestety drugi semestr na zootechnice to zupełnie inna bajka i o tym chcę Wam dzisiaj trochę poopowiadać.

      Drugi semestr zaczęłam z początkiem marca, a dzięki temu, że udało mi się pozaliczać wszystko w pierwszych terminach mogłam cieszyć się dwoma tygodniami wolnego. Mimo to nie mogłam doczekać się powrotu na uczelnię oraz byłam pełna chęci, zapału i ciekawości, co nowego czeka mnie w nadchodzącym semestrze.

      Szczerze powiedziawszy mam wrażenie, jakby ten marzec był wieki temu i muszę naprawdę mocno wysilać swój rozleniwiony aktualnie mózg, żeby przypomnieć sobie, co takiego się działo. Najbardziej istotnym dla mnie faktem był wf na koniach, z czym wiązałam ogromne nadzieje. Niestety jak wiecie z poprzedniego posta o kryzysie gorzko się na początku rozczarowałam i zdarzało mi się wracać do domu po zajęciach ze łzami w oczach, bijąc się z myślami, czy to ja jestem taka beznadziejna, czy po prostu tak miało być i powinnam przemyśleć dobrze kwestie dalszego trenowania na koniach. Na szczęście dwie ostatnie jazdy były dla mnie prawdziwą przyjemnością i na nowo wracały mi nadzieje na jakieś sukcesy w tej dziedzinie. Chciałabym w tym momencie podziękować każdemu z Was z osobna za wszystkie słowa wsparcia jakie od Was dostałam, dobre rady oraz za dzielenie się ze mną swoimi własnymi trudnościami i przejściami. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, jak bardzo mi to pomogło i podbudowało wewnętrznie <3 Zaczynając bloga nie spodziewałam się, że w sytuacji swojego największego kryzysu spotkam się z takim wsparciem. DZIĘKUJĘ! Jesteście najlepsi ;)

      Drugi semestr w porównaniu do pierwszego jest nieustannym pruciem pod górę i gwałtwonym opadaniem. Jeśli wcześniej wydawało mi się, że jest ciężko i nie daję rady, było to nic w porównaniu z tym, co czekało na mnie od nowego semestru. Niby zajęć było trochę mniej, przedmioty i tematy jakieś takie ciekawsze, ale mimo to objętościowo było bardzo dużo materiału. Chcąc wyrobić się ze wszystkim do kolokwiów trzeba było mocno spiąć tyłek i odsunąć wszystkie przyjemności, wyjścia ze znajomymi lub myślenie o wolnym na bok w czasie nauki. Oczywiście to nie znaczy, że siedziałam tylko w domu, zakopana w książkach. Dzięki zdobytemu doświadczeniu i nauce na błędach byłam w stanie rozplanować czas tak, aby skorzystać ze wszystkiego. Wypracowałam sobie także system notowania, który w moim przypadku sprawdził się idealnie. Opiszę go jednak w poście dotyczącym przedmiotów lub jeśli wolicie napiszę o tym osobny post. Napiszcie, co sądzicie.

      Jestem zadowolona z tego jak potoczył się ten drugi semestr. Co prawda trochę się pozmieniało w tej i innej kwestii, nie obyło się bez rozczarowań, ale miałam też dużo radości, ciekawych zajęć i własnej satysfakcji ze skutków ciężkiej harówy, objawiających się kolokwiami i egzaminami zaliczanymi w pierwszych terminach. Tak więc wrzesień nie jest dla mnie, mogę cieszyć się wakacjami trwającymi trzy miesiące. Jakie mam plany? Chciałabym znaleźć pracę, która ma jakikolwiek kontakt ze zwierzętami, ale to raczej płonne nadzieje, więc szukam gdzie się da. Zaczynam też dzisiaj naukę do poprawy chemii w maju, zobaczymy czy mi się to uda. Przede wszystkim jednak chcę odpocząć psychicznie i pozwolić sobie na troszkę lenistwa i nadrobienie zaległości w czytaniu, filmach serialach i pasjach.

      Tyle ode mnie na dzisiaj, czekajcie na post o przedmiotach w drugim semestrze. Nie chcę podawać jego dokładnej daty, bo sama nie wiem, kiedy znajdę czas na wystukanie czegoś na klawiaturze, ale postaram się jak najszybciej :)

      Jeszcze raz dziękuję Wam za to, że jesteście i ściskam każdego z osobna bardzo ciepło. Buziaki :*


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

*Małe komentarze również motywują Drogi Czytelniku <3*
*Komentarze typu "Super post" niezbyt cieszą, więc bardzo
Cię proszę Czytelniku - unikaj ich <3*
*Wszystkie zdjęcia, które umieszczam na blogu pochodzą z Google Grafiki, chyba że jest napisane, że zrobiłam je sama*